2008-11-17 15:09 | W 2009 r. ceny transakcyjne mieszkań mogą spaść nawet o ponad 10 proc. 
Ceny mieszkań w największych polskich miastach spadają. W październiku największe spadki zanotowano we Wrocławiu - 9,3 proc. i w Lublinie 7,5 proc. Najmniej natomiast w Gdańsku - 0,1 proc. - czytamy w "Dzienniku"
Zdaniem Emila Szweda analityka Open Finance "Tendencja spadkowa jest trwała i będzie widoczna na pewno przez cały 2009 r."
Zaostrzenie przez banki kryteriów przy udzielaniu kredytów hipotecznych spowodowało, że wiele osób musiało zrezygnować z kupna mieszkania. Dalej zadziałał mechanizm podaży i popytu. "Minie jeszcze kilka miesięcy, zanim ten rynek ustabilizuje się na tyle, by mówić o stałym poziomie popytu. Bo na razie dominuje podaż" - mówi Szweda. A tę, jak tylko mogą, próbują ograniczyć deweloperzy.
Firmy deweloperskie obecnie coraz częściej myślą o zachowaniu płynności i przetrwaniu, a nie o zwiększaniu zysków. "Przyszły rok będzie dla branży bardzo ciężki. Jeżeli tendencje spadkowe będą się utrzymywać, to deweloperzy będą zmuszeni sprzedawać lokale po kosztach. Już teraz firmy kuszą potencjalnych nabywców promocjami lub pomagają załatwić kredyt w banku.
Nie tylko na rynku pierwotnym zauważalne są spadki cen nieruchomości, podobnie jest w przypadku mieszkań "z drugiej ręki".
"Obniżenie ceny metra kwadratowego o kilkaset złotych oznacza dla sprzedających zrzeczenie się kilkudziesięciu tysięcy złotych. Niełatwo pogodzić się z taką stratą" - powiedział Emil Szweda. Jednak jak zauważa to i tak w lepszej sytuacji są sprzedający na rynku wtórnym niż deweloperzy. "Popyt na rynku wtórnym maleje dużo wolniej niż na pierwotnym. Wynika to przede wszystkim z tego, że do mieszkania odkupowanego można się szybciej wprowadzić bez ponoszenia kosztów, jakie wiążą się z oczekiwaniem na oddanie lokalu przez dewelopera" - dodaje Szweda.
Źródło: Dziennik/Maciej Góźdź
foto: pixelio